środa, 26 grudnia 2012

Rozdział V- Wypadek

Szłyśmy ulicami Londynu wracając już do domu. 
Nie szłyśmy za szybko, ponieważ byłyśmy zmęczone po ciężkim dniu. 
Dziewczyny stanęły przed jakimś sklepem i oglądały sukienki. A ja? Ja w tym czasie weszłam na drogę, chcąc przejść na drugą stronę. Niestety miałam pecha. 
Kiedy byłam już na jezdni zza zakrętu wyłoniło się auto. Było coraz bliżej mnie. Stałam jak sparaliżowana, nie mogłam się ruszyć. Auto zwolniło trochę, ale poczułam ból, przeleciałam chyba kilka metrów dalej. Słyszałam krzyki dziewczyn i trzask drzwi samochodowych. W tym samym momencie, w którym wszyscy podeszli, straciłam przytomność.

*Oczami Lili* 

Bello zobacz jakie sukienki- zachwycałam się
Musimy tu wstąpić jak będziemy miały czas, a teraz chodźmy- odpowiedziała Bella i w tym samym momencie do naszych uszu dobiegł trzask.
Obróciłyśmy się i krzyknęłyśmy. Zobaczyłyśmy Emme, która została potrącona. 
Jak się okazało sprawca wypadku uciekł, ale samochód jadący za nim zatrzymał się.
Ze łzami w oczach podbiegłyśmy do przyjaciółki:
Emmo słyszysz mnie?- Bella potrząsnęła dziewczyną. Z samochodu wysiedli jacyś chłopcy. Było dość ciemno i nie widziałyśmy ich twarzy. 
Podbiegli do nas i okazało się, że to One Direction.
Czy oni muszą być wszędzie tam gdzie my? - pomyślałam
 Jeden z nich, a dokładniej Liam, wyciągnął telefon i zadzwonił na pogotowie. Natomiast Harry podbiegł do Emmy i zaczął reanimację.

Po jakimś czasie przyjechała karetka zabrali naszą przyjaciółkę, a my pojechaliśmy za nimi.

W szpitalu jak się dowiedzieliśmy od pielęgniarki zawieźli Emme na blog operacyjny.
Siedzieliśmy tam jakieś 3 godziny. Pielęgniarki co jakiś czas mówiły żebyśmy poszli do domów, przespali się, że jak coś będzie wiadomo to dadzą nam znać, ale nasza siódemka stanowczo odmawiała.
I tym razem podeszła do nas pielęgniarka i  powiedziała:

Proszę państwa, nie wiemy ile jeszcze ta operacja potrwa, ale proszę, pójdźcie przynajmniej do kawiarenki tutaj obok. Musicie coś zjeść i wypić, bo niedługo i was będziemy musieli tutaj położyć.

Popatrzyłam na chłopaków i powiedziałam:

Pani ma rację. Nic się nie stanie jak odejdziemy na chwilę i to obok, bo i tak nic nie wskóramy teraz. Nie pomożemy jej, siedząc tutaj i rozpaczając. Musimy nabrać sił, by później się modlić za nią i pomagać kiedy będzie dochodziła do siebie.
Masz rację Lili- powiedział Zayn, a ja lekko się zarumieniłam na jego słowa.
Ale jak coś się będzie działo zawiadomi nas pani?- zapytał się Louis pielęgniarki.
I to natychmiast- odpowiedziała kobieta z uśmiechem na ustach. Zaprowadziła nas do kawiarenki.
Bella i Niall stanęli jak wryci, zrobili takie same miny na widok pyszności, które podawali. W tym samym momencie wszyscy lekko się uśmiechnęliśmy. 

To co chcecie do picia chłopaki?- spytałam.
Chyba wszystkim potrzebna jest kawa.- odpowiedział Liam.
A coś do jedzenia chcecie? Może ciasteczka? -zapytał Zayn
Wszyscy pokiwali głowami na znak, że nie- No dobra to wezmę- powiedział mulat.

Podeszłam z Zaynem do lady wzięliśmy to co trzeba, kiedy wracaliśmy Niall i Bella do nas dołączyli.

Harry, wszystko będzie dobrze- powiedział Louis przytulając loczka.- Zobaczysz wyjdzie z tego.
Mam nadzieję- powiedział pod nosem chłopak.
Pogadaliśmy jeszcze trochę, ale niewiele, bo rozmowa nam się nie kleiła i postanowiliśmy wracać by dowiedzieć się czegoś więcej.
Kiedy byliśmy już na korytarzu z naprzeciwka wyszedł lekarz.



***
Kochane  mam nadzieję, że się spodoba.
Jeżeli chcecie kolejną notkę to poproszę od was 5 komentarzy.
Wiem, że dacie radę :) Wierzę w was :)

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział IV- Zawrót głowy :)

Doszłyśmy do Milkshake'a , widząc nas szef podbiegł i spytał:
-Dziewczyny możecie pomóc? Mamy urwanie głowy dzisiaj przez koniec roku szkolnego.
-Jasne- odrzekłyśmy zgodnie i poszłyśmy od razu się przebrać.
Ja stałam za ladą, Lila robiła shake'i  a Bella robiła desery.
Kiedy pisałam zamówienie dla Lili do środka weszli chłopcy.
Spojrzałam na nich i... 
...i okazało się, że w drzwiach stoją nie byle jacy chłopcy, tylko z zespołu One Direction.
Od razu zaatakowały ich fanki, które zaczęły piszczeć na cały lokal.
Na szczęście jeden z nich zdołał tylko do mnie krzyknąć: "To co zawsze poprosimy"- wymawiając to, a raczej przekrzykując fanki uśmiechnął się do mnie.
Podeszłam do Lili:
-Wiesz co zawsze zamawia 1D?
- Tak, już robię zamówienie, a ty zanieś poprzednie.
Kiedy szłam z tacą do stolika musiałam wyminąć jakoś tą ferajnę rzucającą się na chłopaków. Niestety jakaś napalona fanka mocno mnie szturchnęła i całe zamówienie (czytaj shake'i jagodowe, lody czekoladowe i lemoniada) poleciały na jednego z członków One Direction.
Dokładnie nie powiem wam na którego, bo nie znam ich po imieniu, ponieważ nie jestem ich fanką mam prawo do tej niewiedzy. Po prostu lubię ich piosenki.
Chłopak rzucił pod nosem- Cholera jasna, nowa koszula i już brudna.
Przepraszam najmocniej, ja naprawdę nie chciałam.- powiedziałam do chłopaka.- zdejmij koszulę, to ci ją przepiorę, bo później już nie zejdzie ta okropna plama.
Nic się nie stało- powiedział uśmiechając się do mnie. Spojrzał w moje oczy i od razu odpłynęłam. 
Jeszcze nigdy nie widziałam takich pięknych oczu. Otrząsnęłam się, gdy chłopak rozpinał koszulę. 
Kiedy szłam na zaplecze zauważyłam, że Lili zaniosła jeszcze raz zamówienie dla państwa, którzy stracili je przed chwilą. 
Przeprałam chłopakowi ubranie i wysuszyłam. Wzięłam dla nich tacę z shake'ami i podeszłam do stolika.
Jeszcze raz za wszystko przepraszam- uśmiechnęłam się lekko- Tutaj jest twoja koszula i wasze zamówienie. Oczywiście na koszt firmy za nieszczęśliwy wypadek. 
Nic się nie stało- odpowiedział - A tak w ogóle to Harry jestem- uśmiechnął się lekko.

Emma- odwzajemniłam uśmiech.
A to jest Lou, Niall, Zayn i Liam- przedstawił resztę zespołu.
Miło was chłopaki poznać, ale niestety muszę wracać do pracy, bo widzicie jaki  jest tłok.- odpowiedziałam
Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy- powiedział Harry kiedy odchodziłam od stolika.
Nic nie odpowiadając stanęłam za ladą i zaczęłam odbierać kolejne zamówienia.

***Jakąś godzinę później***

Nadal był tłok na szczęście już mniejszy i wyrabiałyśmy się ze wszystkimi zamówieniami.
Nagle zauważyłam, że chłopcy z 1D zbierają się i  na pożegnanie machają mi, powtórzyłam za nimi czynność i podeszłam do stolika, przy którym siedzieli, aby go uprzątnąć. 
Kiedy zbierałam naczynia zobaczyłam serwetkę, na której były pieniądze oraz numer do Harry' ego wraz z dopiskiem:
Odezwij się kiedyś do mnie :)
Harry xxx

Schowałam serwetkę do spodni i poszłam się przewietrzyć. Siedziałam na schodkach gdy usłyszałam kroki. Obróciłam się i zobaczyłam przyjaciółki. Odetchnęłam z ulgą.
Możecie mnie tak więcej nie straszyć?- spytałam
Niestety to niemożliwe- wytknęła mi język Bella.- Jak chłopaki z 1D? 
Normalnie, wymieniłam z nimi kilka zdań i tyle. Wydają się być fajni.- odpowiedziałam dziewczynom
A co schowałaś do spodni?- tym razem zaczęła się dopytywać Lila.
A nic takiego- uśmiechnęłam się jak najbardziej tylko mogłam. 
No weź powiedź! No proszę, proszę- zaczęła błagać Lili, a Bella w tym czasie zrobiła taką minkę.
Oj no dobra. Dostałam numer do Harry'ego- uśmiechnęłam się lekko.- Dobra dziewczyny wracamy do pracy.
Nie musimy- mówiąc to uśmiechnęła się do mnie Lili.- Szef powiedział, że możemy już iść, że i tak dużo mu pomogłyśmy.
Uff- odetchnęłam z ulgą.- To dobrze, bo jestem padnięta. Jedynie o czym teraz marzę to o gorącej kąpieli.
Kiedy się już przebrałyśmy poszłyśmy do szefa się pożegnać. Przy okazji wręczył nam grafik zajęć i podziękował za dzisiejszą pomoc.

Szłyśmy ulicami Londynu wracając już do domu. 
Nie szłyśmy za szybko, ponieważ byłyśmy zmęczone po ciężkim dniu. 
Dziewczyny stanęły przed jakimś sklepem i oglądały sukienki. A ja? Ja w tym czasie weszłam na drogę, chcąc przejść na drugą stronę. Niestety miałam pecha. 
Kiedy byłam już na jedni zza zakrętu wyłoniło się auto. Był coraz bliżej mnie. Stałam jak sparaliżowana, nie mogłam się ruszyć. Auto zwolniło trochę, ale poczułam ból, przeleciałam chyba kilka metrów dalej. Słyszałam krzyki dziewczyn i trzask drzwi samochodowych. W tym samym momencie, w którym wszyscy podeszli, straciłam przytomność.



***
Dziewczyny !
Na samym początku przepraszam was za to, że nie dodałam ostatnio notki. No, ale mam nadzieję,że rozumiecie, że cały mój wolny czas zawiera szkoła, sprawdziany, poprawy ocen.
Mam nadzieję, ze spodoba wam się moja notka :) 
Do usłyszenia :) 

wtorek, 18 grudnia 2012

***Info***

Cześć :)
Notkę dodam jutro, albo w czwartek :) Zobaczymy jak mi czas na to pozwoli ;) 
Powiem wam, że mam dla was niespodziankę :) 
Jaką? Zobaczycie już niedługo ;) 
Życzę wam dobrej nocy :*

czwartek, 13 grudnia 2012

Rozdział III- Londyn :)

Wcześnie rano pojechałyśmy na lotnisko. Nie odbyło się bez płaczu. 
Pożegnałam się z mamą i poszłam do samolotu.
W środku od razu założyłam na uszy słuchawki i odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
Podróż szybko mi minęła, nawet nie zauważyłam kiedy dolecieliśmy.
Wyszłam z samolotu i od razu zobaczyłam moje przyjaciółki.
Wpadłyśmy w swoje ramiona i trwałyśmy w uścisku dość długo.
Wczoraj widziałyśmy się na skypie a dzisiaj już na żywo.
Pojechałyśmy samochodem Lili do mieszkania. 
Weszłyśmy do środka i oniemiałyśmy ze zdumienia. 
Mieszanie było wielkie, urządzone nowocześnie, ale z klasą.
Widać było kobiecą rękę w urządzaniu. Jak później się dowiedziałyśmy mama Belli wszystko urządziła.
Postanowiłyśmy się rozpakować. 
Zajęło nam to 2 godziny, a ile przy tym było śmiechu.

-Dziewczyny, nie wiem jak wy, ale  ja zgłodniałam- powiedziałam i ruszyłam do kuchni.
-To ty zrób z Lilą kolację, a ja znajdę jakiś fajny film.- odpowiedziała właścicielka mieszkania.
Poszłyśmy do kuchni, ale jak się okazało nie było nic w lodówce.
-Bella idziesz z nami do sklepu?- spytała Lila
-A to niby czemu?- odrzekła ze zdziwieniem wchodząca do kuchni Bella.
-A bo nie ma dżemu- wystawiłam język przyjaciółce- Nie no, tak naprawdę nie mamy nic do jedzenia.
-Jasna cholera, a mamuśka mówiła mi, że będziemy miały wszystko- mówiąc to posmutniała.
-Dobra dziewczyny musimy się pospieszyć, bo za chwilę to nic nie kupimy.- powiedziała Lila.
Ubierając szybko płaszcze, podjechałyśmy pod sklep.
Wzięłyśmy dwa wózki i z dwoma pełnymi wyjechałyśmy ze sklepu.
Ile było frajdy z zakupami. Co chwilę podchodził do nas ochroniarz i nas pospieszał. A my robiłyśmy mu na złość i chodziłyśmy po sklepie coraz to wolniej. W końcu udało nam się wszystko kupić i ruszyłyśmy do naszego mieszkania.

-To co robimy na kolację?- spytała Bella.
-Emmo musisz się przyzwyczaić, że ona uwielbia jeść i co chwilę będzie podchodziła do lodówki- oznajmiła mi Lila.
-Okey, dzięki za info. Macie ochotę na gofry?- zapytałam śmiejąc się z Belli, która zrobiła wielkie oczy słysząc słowo gofry i od razu oblizała usta.
-Jasne, ale wiesz zrób dużo, bo ja pewnie zjem z 10 ;) - odpowiedział łakomczuch.
-Ja nie wiem jak ty to robisz, że jesz tak dużo a nie jesteś gruba...- powiedziała Lila
-No widzisz, trzeba mieć ten talent- Bella mówiąc to poczuła się i zachowywała przez chwilę jak gwiazda.
-Talent? Hahaha nie żartuj sobie!- śmiejąc się odpowiedziałyśmy równocześnie z Lilą.
-Dobra nie odzywajcie się do mnie!- nic nie mówiąc wyszła z kuchni - Żartowałam- krzyknęła kierując się do pokoju gdzie wybierała film. W tym samym czasie razem z Lili robiłyśmy gofry.
Po udanym wieczorze i kolacji porozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę i każda z nas udała się do łóżek.

***Następny dzień***

Obudziłam się koło 11 słysząc, że ktoś się tłucze w kuchni. Zeszłam na dół i patrzę nasza Bella buszuje po kuchni.
-O ! Widzę, że nasz głodomorek wstał - uśmiechnęłam się i pocałowałam przyjaciółkę na przywitanie - Zrób nam herbatę, a ja przygotuję śniadanie, bo widzę, że nie możesz sobie poradzić.
-Dzięki - powiedziała po czym sięgnęła po kubki.
Zjadłyśmy obfite śniadanie i postanowiłyśmy, że pójdziemy się przyszykować do wyjścia.
Gotowa zeszłam na dół, ale byłam pierwsza, więc krzyknęłam: Dziewczyny pospieszcie się!- i włączyłam sobie telewizję.
Po chwili przyjaciółki zjawiły się w pokoju i od razu ruszyłyśmy na miasto.
-Dziewczyny wiecie czy może jest jakaś praca dorywcza, w weekendy? Bo znacie moją sytuacje finansową, a ja muszę przecież dokładać się do czynszu- lekko się uśmiechnęłam do nich.
-Jasne, jest chyba jeszcze jedno miejsce w Milkshake City - odpowiedziała Lili
-Pracujemy tam w weekendy i w wakacje- tym razem wtrąciła się Bella.
-Jejku, byłabym wam wdzięczna, gdybyście załatwiły mi tę pracę- uśmiechnęłam się i poszłyśmy dalej.
W Milkshake City szef zgodził się abym pracowała u niego i powiedział żebym jutro się stawiła, bo w niedziele mają duży ruch i trzeba więcej osób.
Tak więc w podziękowaniu postawiłam dziewczynom po shake'u. Usiadłyśmy do stolika i zaczęłyśmy rozmawiać o różnych rzeczach.
-O boże!- krzyknęłam do nich.
-Co się stało? - spytała Lili
-Przecież ja w poniedziałek do szkoły muszę iść, a ja nawet się nie zapisałam- odparłam smutno
-Spokojnie, zadbałyśmy o to. W tym samym dniu co dowiedziałyśmy się, że możesz z nami mieszkać, byłyśmy u pani dyrektor i jest wszystko załatwione.- wyjaśniła mi wszystko Bella.
-Jejku jakie wy jesteście kochane. Pomyślałyście o wszystkim, a ja...?- ucałowałam dziewczyny i łzy stanęły mi w oczach.
-Tylko mi tu nie becz - powiedziała Lili.
Jeszcze raz przytuliłam dziewczyny i ucałowałam.

***Kilka tygodni później***

Te kilka tygodni minęło nam bardzo szybko. Nim się obejrzałyśmy już był koniec roku.
W uszach świdrował nam przenikliwy dźwięk ostatniego dzwonka.
Oznaczał on wolność, lato, plażę lub dla większych szczęściarzy basen.
Upał, opalanie się, gwieździste noce i pełnia księżyca bez ograniczeń- Tak WAKACJE!
Szłyśmy z dziewczynami do Milkshake City, żeby napić się zimnych napoi oraz żeby ustalić grafik naszej pracy w wakacje.
-Ale długa lekcja- powiedziała Bella.
-Myślałam, że nigdy się nie skończy i nie mogłam się doczekać dzwonka!- stwierdziła Lili.
Doszłyśmy do Milkshake'a , widząc nas szef podbiegł do nas i spytał:
-Dziewczyny możecie pomóc? Mamy urwanie głowy dzisiaj przez koniec roku szkolnego.
-Jasne- odrzekłyśmy zgadnie. Poszłyśmy się przebrać.
Ja stałam za ladą, Lila robiła shake'i  a Bella robiła desery.
Kiedy pisałam zamówienie dla Lili do środka weszli chłopcy.
Spojrzałam na nich i....




***
Dzisiejsza notka dłuższa ;) Mam nadzieje, że się spodoba.
Kolejny rozdział po 3 komentarzach :)
Pozdrawiam ;*

wtorek, 11 grudnia 2012

Przeprosiny :)

Witajcie :) 

Niestety dzisiaj nie dodam posta, tak jak pisałam w odpowiedzi na komentarz, bo nie mam po prostu czasu.
Ale jutro już obiecuję, że dodam :) 
Tak naprawdę powinnam dodać dopiero w piątek, ale nie mogę się powstrzymać :D
Oglądnijcie sobie ten filmik  ;P

Pozdrawiam i do jutra :) 
Zapraszam do czytania :) 

niedziela, 9 grudnia 2012

***Info***

Cześć ;) 
Jak mija wam weekend? 
Ja właśnie pracuję nad kolejną notką, więc jeśli chcecie żebym dodała to mam jeden warunek ;P
Muszę zobaczyć 5 komentarzy pod rozdziałem II :) 
To od was zależy czy chcecie więcej ;) 


Was też rozbrajają te rysunki?


Chłopcy z 1D wyglądają na tych rysunkach tak słodko :) 

Rozdział II- Wyjazd


Po rozmowie z dziewczynami usiadłam na łóżku i myślałam jak to wszystko będzie wyglądać. 
Po chwili zaczęłam się pakować, żeby nie marnować czasu. 
Kiedy miałam wszystko przyszykowane, zeszłam na dół by poważnie porozmawiać z mamą.  
Niestety nie znalazłam jej w salonie. Nagle dobiegło mnie szlochanie z pokoju obok. 
Od razu weszłam do mamy, przytuliłam ją i  wyszeptałam jej do ucha: przepraszam.
Mama: Córeńko to ja przepraszam. Powinnam była wszystko ci powiedzieć. 
Zacznę od początku:
Naszym domem była Irlandia. Bobby'ego poznałam po studiach, zaczęłam pracę w dużej firmie.
 Był na równorzędnym stanowisku, więc siłą rzeczy często konsultowaliśmy ze sobą różne decyzje i służbowe sprawy. 
Od początku podobał mi się jako mężczyzna, był inteligentny, miły, błyskotliwy, ale nie myślałam o nim poważnie- traktowałam jako kolegę z pokoju obok. 
Wiedziałam, że ma żonę i syna, przez myśl nie przeszło mi szukanie szczęścia cudzym kosztem. 
Wszystko zaczęło się pół roku później, kiedy pojechaliśmy w delegację z kilkoma pracownikami firmy. 
Po udanej prezentacji postanowiliśmy opić nasz sukces w jednym z pobliskich barów.
 Tej nocy przesadziłam z alkoholem a Bobby mi pomógł. 
Zaprowadził do pokoju, zostawił przy łóżku wodę i tabletki.
 Następnego dnia poczułam się głupio więc w ramach rewanżu za troskę zaprosiłam go na drinka. 
Okazało się, że mamy dużo więcej ze sobą wspólnego. Zaczęło się rodzić między nami pożądanie i tego wieczoru uległam mu. 
Wróciliśmy do Irlandii i podczas każdej konferencji fantazjowałam o tym co byśmy mogli robić.
Myślałam o jego oczach, delikatnych ustach, ciepłych i błądzących po moim ciele rękach.
 Nasz romans trwał pięć miesięcy i nagle Bobby przeszedł do mojego gabinetu i powiedział: "Nigdy nie będziemy razem, moja żona jest w ciąży !" Postanowiłam się zwolnić z pracy.
Rozpaczałam po nim przez długi okres. Nie mogłam się  pogodzić, że mnie tak zranił.
Czego ja się spodziewałam? Że zostawi, dla mnie żonę i dziecko?
Po jakimś czasie czułam się okropnie, mdlałam, wymiotowałam.
Poszłam do lekarza, okazało się, że jestem w ciąży. Tak bardzo się ucieszyłam.
Nie przejmowałam się tym, że wychowam cię samotnie, co powiedzą ludzie.
Cieszyłam się, że jesteś owocem miłości, chociaż nieudanej.
Postanowiłam, że zadzwonię do twojego ojca i powiem mu, że spodziewam się dziecka.
Nie zwarzając na to, kto odbierze telefon, powiedziałam jaka jest sytuacja i rozłączyłam się.
Po tygodniu do moich drzwi zapukała kobieta, przedstawiając się jako żona Bobby'iego. 
Była piękną kobietą, a ciąża dodawała jej jeszcze więcej uroku.
Powiedziała mi, że wybaczyła mężowi, ale mi nigdy nie daruje. Oznajmiła również, że ani grosza na ciebie nie dostanę.
W tamtym momencie pomyślałam, że jakoś damy sobie radę, że pieniądze nie są najważniejsze.
Kiedy się urodziłaś postanowiłam uciekać. Chciałam, żeby nas nie znalazła.
Widziałam, że ta kobieta nie żartuje. Co tydzień przesyłała mi pogróżki, żebym uważała na siebie i na ciebie- Emmo.

Tym razem też nas znalazła, coraz szybciej zna nasze miejsce zamieszkania.
Dlatego Emmo postanowiłam, że musimy się rozdzielić, wiem, że będzie ciężko.
 Dla naszego dobra musimy się rozdzielić, żeby trudniej było jej nas znaleźć. Tym razem lecę do Chin.
A ty? Gdzie się podziejesz słońce? Może u tych swoich koleżanek z internetu, jak im tam idzie..?

Ja: Bella i Lili. 
Dokładnie o tym samym pomyślałyśmy z dziewczynami, dlatego przyszłam z tobą porozmawiać, ale jak widać wyprzedziłaś moje pytanie.
Obiecuję, że będę pisać i dzwonić codziennie.

Mama: Postaram się zabookować bilety na tą samą godzinę. A teraz idź spać.

Ja: Dziękuję mamo.- już miałam wychodzić, ale nurtowało mnie jedno pytanie, zapytam raz kozie śmierć- Mamo a masz jakieś zdjęcie taty? Pamiętasz jego nazwisko?

Mama: Kochanie zdjęcie pewnie gdzieś jest, ale nazwiska dobrze nie pamiętam. Zaczynało się na...- chwilkę się zastanawiała-...na H. Więcej ci nie powiem, bo po prostu nie pamiętam.

Mama szukała chwilę zdjęcia i w końcu podała mi fotografię mężczyzny- mojego ojca.
Muszę przyznać, że był on naprawdę przystojny. 
Ciekawa jestem czy uda mi się go znaleźć.

Ja: Jeszcze raz dziękuję mamo. Kocham Cię- pocałowałam ją w policzek.
Przy wyjściu usłyszałam od mamy te same słowa.



***
Przepraszam, ale nie miałam internetu :( dlatego dopiero teraz notka. Niezbyt mi się podoba, no ale cóż. 
Następna będzie lepsza, obiecuję :) 

sobota, 8 grudnia 2012

***Info***

Cześć :) 
Dzisiaj dodam nową notkę ale muszę jeszcze nad nią popracować, bo nie wyszła tak jak chciałam ;(


Nieprawdaż, że chłopcy z 1D wyglądają tu prześlicznie?
Zapraszam wieczorkiem na nową notkę :)

wtorek, 4 grudnia 2012

Prolog :)

Siedziałam na parapecie w swoim pokoju i rozmawiałam z przyjaciółkami na skypie. Wiedziały o mnie wszystko a ja o nich. Poznałyśmy się na czacie, chciałam się komuś wyżalić i akurat trafiłam na nie. Pomagały mi i doradzały.

Lila: Jak w nowej szkole sobie radzisz?
Bella: Poznałaś już jakieś fajne dziewczyny?
Zaczęły równocześnie pytać.
Ja: Dziewczyny spokojnie. We Francji jestem dopiero od trzech dni. No.., ale poznałam i to nie tylko fajne dziewczyny. - uśmiechnęłam się do nich i od razu poczułam, że robię się czerwona.
Lila i Bella: Uuuu :) no to opowiadaj! 
Bella: Jaki on jest?
Ja: Znamy się od 2 dni, a jutro mamy iść razem do kina. Jaki jest? mhmm brunet o piwnych oczach. Inteligentny, wesoły romantyk...

Chciałam dokończyć lecz do pokoju wbiegła mama. Dziewczyny od razu zamilkły, a ja szybko przymknęłam laptopa. Wiedziałam, że coś znowu jest nie tak.

"Emma, pakuj się! Wyjeżdżamy natychmiast!" - usłyszałam od mojej rodzicielki.
Ja: Ale jak to? Dlaczego?!  Dopiero co przyjechałyśmy do Francji. Zaczęłam powoli układać swoje życie. Jutro miałam się spotkać z kolegą, a ty mi tu wyjeżdżasz z tekstem, że wyjeżdżamy? Dlaczego wciąż uciekamy i przed kim? Powiesz mi w końcu?!
Mama: Emmo- córeńko, jeszcze to nie jest pora na to, żebyś się o tym dowiedziała...
Ja: Mamo! Ja mam 18-ście lat! Przestań traktować mnie jak dziecko! Chcę wiedzieć co się dzieje!

Stała chwilę jak zamurowana, nie wiedziała co powiedzieć. Pewnie zabolały ją te słowa.

Mama: Ktoś nam grozi, a raczej tylko mi, ale boję się o ciebie skarbie i dlatego chce cię chronić. 
Ja: Co takiego zrobiłaś, że musimy uciekać?
Mama: Teraz nie pora na zwierzenia! Pakuj się!
Ja: Nie!- sprzeciwiłam się. Nigdzie nie jadę!
Mama: Ależ owszem, że jedziesz! Bez dyskusji ! No już wyciągaj walizkę i pakuj się!

Popłakałam się, dopiero co zaczęło się powoli układać , to musimy jechać. Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Chciałam się wyżalić przyjaciółkom, ale przypomniałam sobie, że one były cały czas przy mnie, że słyszały moją rozmowę z mamą.

Lila: Kochanie nie martw się. Wszystko będzie dobrze- pocieszała mnie jedna z przyjaciółek.
Bella: Lila ma rację! 
Ja: Dzięki dziewczyny. 

Nagle Bella krzyknęła: 
Mam plan. Oczywiście za zgodą twojej mamy i twojej również Lili. Mogłybyście zamieszkać ze mną w nowym mieszkaniu., które rodzice kupili mi na studia.
Ja: No nie wiem co moja mama na to. Pewnie poczuje się urażona, że nie chce z nią jechać. Nawet gdyby się zgodziła to dziewczyny ja nie mam pieniędzy. Będę mogła się dokładać jedynie do czynszu.
Lila: Ale pomyśl, że w ten sposób będzie was trudniej odnaleźć. A w sprawie pieniędzy coś wymyślimy.
Ja: No dobra, zadzwonię później jak się spakuję i porozmawiam z mamą.- przesłałam im lekki uśmiech i rozłączyłam się.


***
Mam nadzieję, że wam się spodoba i będziecie odwiedzały mój blog ;) 
Zapraszam do czytania i komentowania :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Bohaterowie :)

Emma :)

Uśmiechnięta, wesoła i mądra dziewczyna. Uciekająca wraz z matką. Szukająca prawdziwej miłości. Lubi słuchać piosenki One Direction, ale nie jest ich zagorzałą fanką.








Lila:) 

Urocza blondynka. Lubiąca zabawę z przyjaciółką. W internecie poznaje Emmę. Zaprzyjaźniają się. Na skypie rozmawiają w trójkę. Chciałaby mieć chłopaka, który szczerze by ją kochał. Lubi One Direction.









Bella :)
Przyjaciółka Lili i Emmy. Miła, urocza dziewczyna. Wie czego chce i  za wszelką cenę dąży do celu. Wspiera swoje przyjaciółki w trudnych chwilach i wie, że ona też może na nie liczyć. Tak samo jak Lili i Emma lubi One Direction.















Niall Horan
1/5 zespołu One Direction. Wesoły, pozytywnie nastawiony do świata. Wie, że mógłby mieć każdą, ale czeka na "tą jedyną". Jedzenie to sens jego życia.

 Zayn Malik
1/5 zespołu One Direction. Mądry, zabawny. Pali papierosy, ale chce to rzucić. Lubi inteligentne brunetki. Ciężko wyrzucić go z łazienki, ponieważ układa sobie włosy. Ma kilka tatuaży i chce sobie zrobić jeszcze.













Harry Styles
1/5 zespołu One Direction. Ludzie postrzegają go jako flirciarza, który podrywa każdą napotkaną dziewczynę. Tak naprawdę jest romantykiem z którym można porozmawiać na każdy temat.







Louis Tomlinson
1/5 zespołu One Direction. Najbardziej pozytywny chłopak z zespołu. Jest optymistycznie nastawiony do świata i ludzi. Zawsze ma dobry humor i potrafi rozbawić każdego. Jest w związku z Eleanor Calder.







Liam Payne
1/5 zespołu One Direction. Jest spokojny i ułożony. Najrozsądniejszy z zespołu. Zawsze służy dobrą radą. Lubi zabawę z chłopakami.

Początki ;)

Cześć :) 

Mam na imię Ania, ale wolę Ann. 
Lubię One Direction, tak jak pewnie każda z was, która będzie czytała tego bloga.
Coś mnie zainspirowało do pisania opowiadań właśnie o nich. 
Zobaczymy czy mi się to uda, czy będziecie chciały czytać te moje wypociny.
Nie wiem jak to zrobię i czy dam radę, ale chcę dodawać notki co 5 dni. 

W następnych postach dowiecie się więcej :)