Po rozmowie z dziewczynami usiadłam na łóżku i myślałam jak to wszystko będzie wyglądać.
Po chwili zaczęłam się pakować, żeby nie marnować czasu.
Kiedy miałam wszystko przyszykowane, zeszłam na dół by poważnie porozmawiać z mamą.
Niestety nie znalazłam jej w salonie. Nagle dobiegło mnie szlochanie z pokoju obok.
Od razu weszłam do mamy, przytuliłam ją i wyszeptałam jej do ucha: przepraszam.
Mama: Córeńko to ja przepraszam. Powinnam była wszystko ci powiedzieć.
Zacznę od początku:
Naszym domem była Irlandia. Bobby'ego poznałam po studiach, zaczęłam pracę w dużej firmie.
Był na równorzędnym stanowisku, więc siłą rzeczy często konsultowaliśmy ze sobą różne decyzje i służbowe sprawy.
Od początku podobał mi się jako mężczyzna, był inteligentny, miły, błyskotliwy, ale nie myślałam o nim poważnie- traktowałam jako kolegę z pokoju obok.
Wiedziałam, że ma żonę i syna, przez myśl nie przeszło mi szukanie szczęścia cudzym kosztem.
Wszystko zaczęło się pół roku później, kiedy pojechaliśmy w delegację z kilkoma pracownikami firmy.
Po udanej prezentacji postanowiliśmy opić nasz sukces w jednym z pobliskich barów.
Tej nocy przesadziłam z alkoholem a Bobby mi pomógł.
Zaprowadził do pokoju, zostawił przy łóżku wodę i tabletki.
Następnego dnia poczułam się głupio więc w ramach rewanżu za troskę zaprosiłam go na drinka.
Okazało się, że mamy dużo więcej ze sobą wspólnego. Zaczęło się rodzić między nami pożądanie i tego wieczoru uległam mu.
Wróciliśmy do Irlandii i podczas każdej konferencji fantazjowałam o tym co byśmy mogli robić.
Myślałam o jego oczach, delikatnych ustach, ciepłych i błądzących po moim ciele rękach.
Nasz romans trwał pięć miesięcy i nagle Bobby przeszedł do mojego gabinetu i powiedział: "Nigdy nie będziemy razem, moja żona jest w ciąży !" Postanowiłam się zwolnić z pracy.
Rozpaczałam po nim przez długi okres. Nie mogłam się pogodzić, że mnie tak zranił.
Czego ja się spodziewałam? Że zostawi, dla mnie żonę i dziecko?
Po jakimś czasie czułam się okropnie, mdlałam, wymiotowałam.
Poszłam do lekarza, okazało się, że jestem w ciąży. Tak bardzo się ucieszyłam.
Nie przejmowałam się tym, że wychowam cię samotnie, co powiedzą ludzie.
Cieszyłam się, że jesteś owocem miłości, chociaż nieudanej.
Postanowiłam, że zadzwonię do twojego ojca i powiem mu, że spodziewam się dziecka.
Nie zwarzając na to, kto odbierze telefon, powiedziałam jaka jest sytuacja i rozłączyłam się.
Po tygodniu do moich drzwi zapukała kobieta, przedstawiając się jako żona Bobby'iego.
Była piękną kobietą, a ciąża dodawała jej jeszcze więcej uroku.
Powiedziała mi, że wybaczyła mężowi, ale mi nigdy nie daruje. Oznajmiła również, że ani grosza na ciebie nie dostanę.
W tamtym momencie pomyślałam, że jakoś damy sobie radę, że pieniądze nie są najważniejsze.
Kiedy się urodziłaś postanowiłam uciekać. Chciałam, żeby nas nie znalazła.
Widziałam, że ta kobieta nie żartuje. Co tydzień przesyłała mi pogróżki, żebym uważała na siebie i na ciebie- Emmo.
Tym razem też nas znalazła, coraz szybciej zna nasze miejsce zamieszkania.
Dlatego Emmo postanowiłam, że musimy się rozdzielić, wiem, że będzie ciężko.
Dla naszego dobra musimy się rozdzielić, żeby trudniej było jej nas znaleźć. Tym razem lecę do Chin.
A ty? Gdzie się podziejesz słońce? Może u tych swoich koleżanek z internetu, jak im tam idzie..?
Ja: Bella i Lili.
Dokładnie o tym samym pomyślałyśmy z dziewczynami, dlatego przyszłam z tobą porozmawiać, ale jak widać wyprzedziłaś moje pytanie.
Obiecuję, że będę pisać i dzwonić codziennie.
Mama: Postaram się zabookować bilety na tą samą godzinę. A teraz idź spać.
Ja: Dziękuję mamo.- już miałam wychodzić, ale nurtowało mnie jedno pytanie, zapytam raz kozie śmierć- Mamo a masz jakieś zdjęcie taty? Pamiętasz jego nazwisko?
Mama: Kochanie zdjęcie pewnie gdzieś jest, ale nazwiska dobrze nie pamiętam. Zaczynało się na...- chwilkę się zastanawiała-...na H. Więcej ci nie powiem, bo po prostu nie pamiętam.
Mama szukała chwilę zdjęcia i w końcu podała mi fotografię mężczyzny- mojego ojca.
Muszę przyznać, że był on naprawdę przystojny.
Ciekawa jestem czy uda mi się go znaleźć.
Ja: Jeszcze raz dziękuję mamo. Kocham Cię- pocałowałam ją w policzek.
Przy wyjściu usłyszałam od mamy te same słowa.
***
Przepraszam, ale nie miałam internetu :( dlatego dopiero teraz notka. Niezbyt mi się podoba, no ale cóż.
Następna będzie lepsza, obiecuję :)
Ja chce 3 część!!! <3
OdpowiedzUsuńnie mów, że niezbyt Ci się podoba, ważne, że dla nas jest świetna, prawie płakałam : *
OdpowiedzUsuńJejku dziękuję ;* Cieszę się, że wam się podoba moje opowiadanie ;) Może specjalnie dla was dzisiaj dodam notkę ;*
Usuń